• Slider1
  • Slider2

pluskwa

Pluskwy

Skąd się biorą na skórze czerwone kropki, zgrupowane tajemniczo po trzy lub cztery? Dlaczego nie wysypiam się tak dobrze jak kiedyś? I dlaczego, mimo zimy w domu pachnie zgniłymi malinami?

Jeśli stawiasz sobie te lub podobne pytania, znaczy, że masz w domu nieproszonych gości – pluskwy, zwane również ściennymi wszami, mahoniowymi tępakami i purpurowymi wędrowcami.

I pewnie myślisz teraz, że to niemożliwe. Bo skąd pluskwa – kojarząca się z meksykańskimi więzieniami, gułagiem lub tanimi hotelikami w bananowych republikach – wzięła się w mieszkaniu normalnego człowieka? Pluskwy są jednak wszędzie. Choć Europejczykom wydawało się do niedawna, że niemal je wytępili, te niewielkie, podstępne owady wróciły do naszych domów i jest ich coraz więcej. Można przynieść je na ubraniu (z autobusu, taksówki, kina, wizyty u znajomych czy pobytu w hotelu), albo przywieźć je razem z meblem (nie tylko używanym, bo mogły mieszkać w samochodzie transportowym i wejść na nowe sprzęty). Pluskwy z łatwością wędrują też z mieszkania do mieszkania, wykorzystując dziury i szczeliny w ścianach domów – otwory na przewody kablówki, centralne ogrzewanie lub kratki wentylacyjne.

Pluskwy są niewielkie. Najczęściej osiągają do 6 milimetrów długości i trzech milimetrów szerokości. Gdy są głodne mają brązowe, pomarszczone odwłoki. Ale gdy się najedzą – na przykład Twojej własnej krwi – stają się krągłe i purpurowe. Jak krwawe baloniki. Kąsają za pomocą niewielkiej ssawki, wysuwanej z pancerza tylko na czas żerowania. Świat obserwują małymi, słabymi oczkami, przede wszystkim po to, by upewnić się, że jest już wystarczająco ciemno, żeby rozpocząć nocne żerowanie. I chociaż widzą słabo, pluskwy doskonale wiedzą, gdzie iść, by się najeść. Na ludzki trop naprowadzają je wrażliwe na zapach i ciepło czułki. Poruszają się, korzystając z trzech par nóżek uzbrojonych w podwójne haczyki.

Jedna pluskwa składa około 300 jaj rocznie, z których szybko wylęgają się młode. Owady te mają krótkie dzieciństwo – po dwóch miesiącach od wylęgnięcia stają się w pełni dorosłe.

W domach najchętniej gnieżdżą się tam, gdzie pod osłoną nocy mają niedaleko do człowieka, na którym żerują. Gniazda tych insektów najczęściej są więc zlokalizowane w materacach (zwłaszcza w pobliżu wezgłowia), w szparach łóżka, w fotelach i kanapach, pod dywanami, w szczelinach ścian i pod poluzowanymi tapetami. Bywa jednak i tak, że chowają się również w książkach, pod plakatami czy innymi elementami domowych dekoracji – o ile nie są zbyt oddalone od łóżka żywiciela. Na żer wychodzą najczęściej po północy, a kończą jeszcze przed świtem.

Choć istnieje wiele złotych rad, jak pozbyć się pluskiew, metody chałupnicze nie są polecane. I mimo że przysłowiowy Wujek Zdzisiek ręczy głową, że wystarczy urządzić w domu piekło, czyli rozkręcić kaloryfery do 45 stopni Celsjusza, nie należy mu wierzyć. Po pierwsze, dlatego że pluskwy są mobilne – gdy im gdzieś źle, uciekną przed zagładą. Ale gdy sytuacja się poprawi – wrócą na kolację. Po drugie, bo nagrzewanie domu, najczęściej pełnego plastików i lakierowanych powierzchni, jest rakotwórcze dla jego mieszkańców. I w dodatku grozi pożarem. Instalowanie na łóżku pułapek typu „zrób to sam” także jest metodą doraźną. Z doświadczenia radzimy, by pozbyć się mechanicznie największych gniazd (np. ruszających się materaców lub foteli), a w pomieszczeniach zastosować środki chemiczne za pomocą zamgławiacza. Toksyczna dla pluskiew mgła, niczym w najlepszych horrorach, przedostaje się do każdej szczeliny i zabija insekty. Proces trzeba jednak powtórzyć, by mgła, która nie działa na jaja, mogła dobić młode pokolenie intruzów.